free web stats
tumblr visit counter
Daisypath Happy Birthday tickers Lilypie Kids Birthday tickers Daisypath Happy Birthday tickers Wspomnienie Tamtych Chwil- lata 2007-2011 Daisypath Happy Birthday tickers
Kategorie: Wszystkie | . | Li-Tuś | Myśli zebrane-
RSS
środa, 29 maja 2013
Pasta, kubek, szczotka, zimna woda...

...tak się nazywa Tuśki przygoda;-)

Od jakiegos czasu jesli ma okazję wparowania do łazienki, to od razu yyyyyy yyyyyyy yyyyyyyy daaaaa i pokazuje w kierunku pasty i szczoteczki. Upatrzyła sobie matki pastę (najlepsza wg Tusi) i tak długo "lamentuje" aż jej ociupinkę nie nasmaruję na szczoteczkę. A potem długo i namiętnie szoruje, gryzie ssie....

Tak myślę, że  takim zapałem i miłością zieje do tego, że nie długo jednym ze trudniejszych słówek, które będzie wypływać  z ust Tusi "pasta" ;D:D:D

niedziela, 26 maja 2013
Gdy prezent płynie z serca, pełen dziecięcych chęci....

...Jednym z najlepszych prezentów od dziecka na dzień matki jest, gdy dziecko samo bez próśb z uśmiechem na twarzy u porządzi swój własny kąt, swój dziecięcy pokoik w którym przeważnie wszystko jest do góry nogami;-)))

niedziela, 05 maja 2013
Ehhh, faceci;-)

Ciepło się w sumie zrobiło:) To i matka wyciągnęła z szafy spódniczki, rzadko w nich chodzę, po prostu nie lubię;)

Musi mnie najść aby je włożyć i oto dziś tak się stało i przymierzałam strój na jutro do pracy. Ubrana, zaakceptowana przez sama siebie idę do małż... i pytam co On na to!?

" Hmmmm....za duży masz w tej bluzce biust, za krótka ta spódniczka, kolana takie jakieś nie bardzo wyglądają, ogólnie to zimno jest, nie zmarznisz tam?" powiedział z lekko nutką zazdrości:P

Uhmmm, obróciłam się na pięcie, zgaszona poszłam....grunt, to szczerość!

 

P.s. na szczęście żartował z całym tym stwierdzeniem:PPP

sobota, 04 maja 2013
Julia, to potrafi

Wieczór, dziewczynki po kąpieli oglądają bajkę. Li co rusz wlatuje do kuchni i z niej wylatuje żując cos pod nosem. Proszę ja aby nie podjadała bo zaraz kolacja będzie i tak może ze kilka razy.... po kolejnym razie Li rzuca szybko " No przecież, to dla Marty, Ona chciała..."

Juliaaaaaaaaaaaaa!!!!! Taaa Marta, Ona nawet nie wie, że cos przemycasz, bo cichaczem podjadasz... Marta zapatrzona na bajkę ze stoickim spokojem, z bananem na ustach i rozśmianymi oczyma najmniej tu winna osobą jest.... nawet nie wie co na rzeczy!

" No dobra podzielę się z nią" i daje jej paluszki

Nie! wołam, bo kolacja będzie...

" .... nie moge Ci dać Pusiu" A Tuśka chcąc a nie mogąc dostać wpada w bek!

Julia!!!!!!!! tera to za późno bo już jej pokazałaś i co? LARMO zrobiłaś!

"...przejdzie jej"

 

Uhm...

piątek, 03 maja 2013
Przerwa była potrzebna.

Zrobiłam sobie prawie 2 miesięczna przerwę od pisania. 

Goniąc za idealnym życiem, za harmonią, za tym swoim spełnieniem i zawodowym i rodzinnym, będąc przy tym wszystkim i kobietą i matką, wszystko inne co dawało mi jakąs małą odskocznię było odsunięte na boczny tor!

Pomyślałam sobie, że przecież aby wszystko grało i było harmonijne, to i ja muszę coś zrobić dla siebie. Zwalam to wszystko na brak czasu. Teraz gdy sobie wszystko, że tak powiem uporządkowałam, to owszem coś dla siebie zrobiłam: wróciłam na zajęcia fitnessu gdzie po całym dniu wytężania umysłu ruch daje mi wielkiego kopa i powera do przeżycia następnego dnia.

Lubie pisać, choć może nie najlepiej mi to wychodzi, bo pięknie ładnie i składnie, to ja nie potrafię, ale po odstawieniu tego na bok, czegoś mi brakuje i jednak nie mogę tego rzucić. Prawie 6 lat bez przerwy zapisany los Li, losy Nasze jako rodziny, teraz miałabym to zaprzestać gdy jest Marta? Jakoś nie umie i w miarę moich możliwości, wolnego czasu, też chcę na "kartkach papieru" pisać od pierwszych chwil, jak sobie radzi Tusia w tym naszym świecie i jak wyglada życie juz nie z jedna panienką a dwoma.

Pokrótce przemyśleń Ja się pytam, gdzie ta wiosna!!! Prawdziwa wiosna???

Przysnęła, czy co? Człowiek czeka i cieszy się na pierwsze promyki słońca, na pąki na drzewach, które ciesza nie wątpliwie oko, w końcu na zieleń dookoła, która powoduje, że człowiek budzi się z zimowego snu i wraca do życia. Tego aktywnego życia rzecz jasna, mając tu na myśli, długie spacery, wariacje na zielonej trawce z pociechami, ganiania za pędzącym dzieckiem na rowerku i wiele jeszcze innych atrakcji, na które tu nie ma czasu wymieniać;-)

No póki co, to cieszyć się trzeba tym co mamy... Nie dajmy się zwariować tej przewrotnej pogodzie;-)

Mam kilka chwil, to może mi się uda coś stożyć, kilka zdań o tym co minęło.

Choć ciężko napisać, coś co by miało sie mieścić w skróconej wersji. Każdy dzień choć taki sam w przebiegu zdarzeń, to przynosi coś nowego. Dzieci mi rosną, nawet nie wiem kiedy znów śmignęły do góry. Póki ochłodzenie króluje, to siedzimy w domu i jakoś zabijamy czas, który i tak szybko mija. Po pracy kilka chwil z pociechami i idą spać, gdzie ja po godzinie do nich dołączam, bo nowa praca wyczerpuje mój akumulator na maxa. 

Marta pojmuje więcej i wiedzę wykorzystuje do osiągnięcia swoich zachcianek:D Wspina się gdzie może i jak może. Bystrzak mały koduje wszystko a potem przechodzi do działania;-) 

Czekamy na trójki, które wychodzą i u góry i na dole, jeszcze trochę i odsapniemy;)

Uwielbia bawić się w chowanego, wtedy zakrywa oczka czeka chwile w kątku i zaczyna szukać. Urocze to jest, jak się na to wszystko patrzy, na jej postępy, które zdarzają się raz po raz, ale pierwsze takie chwile są nie powtarzalne i godne uwiecznienia.

Było parę dni ciepła, to Tuśka nie chciała wracać do domu, goniła po podwórku z łopatką swoja ulubioną i miotłą, oczywiście większa od niej samej:)

Na huśtawce dzielnie utrzymuje równowagę, lubi się bujać a przy tym wpada we śmiech;)

 

Nadal męczy ja uczulenie, po miesiącu smarowania, kąpielach dopiero jej zaczyna puszczać. Najgorsze, że nie wiadomo co jej szkodzi tak dokładnie, jakby nie było, we prawie wszystkim jest białko i teraz wszystko eliminuję. Lekarka powiedziała, że jeszcze poczekamy aby sprawdzić czy faktycznie to na tym tle czy innym. Juz proszek zmieniłam i czyzby po pół roku okazało się, że mogło to być jeden z winowajców?! Ehhhh

  

Julia za to przechodzi kolejny bunt...eh co będę pisać, jak wiadomo o czym mowa;-)

Na urodziny wymarzyła sobie nowy rowerek, to i teraz w ciepłe dni zawzięcie uczy sie jeździć na dwóch kółkach ;-) 

W przedszkolu trochę się stawia, ale nie jest to na tyle problemem, jak nam sie rodzicom wydawało. Pedagog mówi, że to taki wiek i że pokazuje swój charakter, który jest dominujący ( no cóż pewno po mamusi ;-) Powiedziała, że trochę z nia popracuje, ale w sensie zabawy aby wymyślac jej różne zadania. Sami jej tłumaczymy, że takie zachowanie do niczego nie sprowadza, że trzeba i umieć wygrywać i przegrywać. Odkąd zaczęliśmy grać w gry, to różnie bywało, raz kończyła sie zabawa dobrze, raz z wielkim wyciem, bo Ona przegrała.

Pracujemy nad tym i chyba pomału daje to efekt. 

I na koniec, tekścior Li do Tuśki

Marta gania po salonie, a że u nas "hektary" to jak się rozpędzi, to leci i leci i zachamować bida. I gdy Tuśka tak se leciała, nogi jej sie poprzestawiały jakoś i walnęła orła. Widząc to LI i wiedząc co zaraz nastąpi w biegu wykrzykuje do Tuśki " O nie, o nie , tylko nie to bez łez pusia, bez łez"


;-))

sobota, 23 marca 2013
Bez daj

Dziewczynki się bawią!

Julia koloruje a gdy Marta widzi kredki, to aż krzyczy z radości.

M podchodzi do J i wykrzykuje "daj" "daj

J swoich kredek nie odda i woła " Pusia tylko bez daj, tak?"

Na to Pusia "eeeeeeeeeeeeeeee

Na to Julia " nie eeeeeeeeeeeee, tylko mówi się TAK!"

 

;-)))

 

niedziela, 17 marca 2013
Ślepe ciasto

Poprosiłam Li aby mi pomogła przełożyć ciasto na talerz, niech się czym zajmie, bo są dni, że ją nosi, a jak nic nie ma do roboty, to wyrabia niemożliwe rzeczy. Co by ją trochę zająć czyms innym dałam ciasto i talerz i słyszę wzdychanie Li po czym dodaje...

"ślepa ciasto" 

jakie ślepe ciast, czemu? - dopytuję

"bo nie umie trafić na talerz"

;-))))

Na talerz może i ciężko umiało trafić, za to do żołądka trafiło elegancko;-DDD

Operacja

Li pomaga w obieraniu papryki do lecza;-)

Ma w dłoni czerwoną paprykę i wydłubuje z niej pestki. Miesza, miesza, papryka soki puszcza....

Po całym wyczyszczeniu z nieczystości córka rzekła do matki " nooo, operacja się udała, papryka ma się dobrze"

;-)))

 

piątek, 08 marca 2013
Myło minęło.

Kilka dni minęło, piorunem!

Przeżyliśmy chorobę Li, już dobrze jest;-) 

Przeżyliśmy chorobę ojca, tez mu przeszło;-)

Przeżyłam wyjazd na szkolenie z firmy, lekko podziębiona pojechałam a teraz doszczętnie doprawiona. Gardło, struny głosowe matki ni jakie, co po niektórzy skomentowali, to wiadomo jak, kto ma szansę na wjazdy to wie jak tam jest ;P ale matka se odpuściła, a z braku konkretnego leku i przechodzenia z ciepłego miejsca na podwórko w bluzce, to teraz mam za karę i ledwo co wydobywam słowo z ust...

Marta papuguje po starszej siostrze i z koziołka stała się kozłem:P co potrafi ze złości pokazać, co potrafi;-) ale co by nie było, to nadal jest śmieszkiem naszym kochanym. Na domiar tego ząbkuje, to i potęguje w marudzeniu, ale już mamy z górki;-) Dziewczynki wyjazd matki przeżyły dobrze, teraz nadrabiają brak matki;-) A ja ciesze się tak samo ich obecnością, jak one matką;-)

A tu widok z hotelu ...Litomyśl...

 

19:46, ciderki
Link Komentarze (4) »
niedziela, 03 marca 2013
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

Aaaaaaaaaaaaaaaaaa... śmiać się czy płakać?

Powiedziałam, zabiorę, schowam do odwołania wszystko co nadaje się do malowania, kreślenia edc......

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 40